Histotrypsja bywa błędnie kojarzona z HIFU. Obie technologie różnią się od siebie fundamentalnie. Ich mechanizmy działania są zupełnie przeciwstawne.
Histotrypsja to działanie mechaniczne przy użyciu kontrolowanej kawitacji. W jej wyniku otrzymujemy rozdrobnioną bezkomórkową pozostałość w formie płynnej, która jest następnie naturalnie wchłaniana przez organizm. HIFU jest z kolei działaniem termicznym. Skupiona fala o wysokim natężeniu podgrzewa tkankę powodując jej koagulację. Pozostałością po zabiegu jest martwica koagulacyjna, która również ulega wchłonięciu, choć proces ten przebiega wolniej.

Technicznie rzecz ujmując
W histotrypsji stosowane są krótkotrwałe impulsy (rzędu mikrosekund), wytwarzające kawitację, powtarzane co milisekundy. Unika się wtedy efektu termicznego, który jest w tej technice niepożądany i celowo ograniczany.

W HIFU używana jest zaś fala ciągła o wielokrotnie dłuższym czasie trwania – rzędu sekund. Celem jest uzyskanie odpowiednio wysokiej temperatury w zadanym obszarze. Tu niepożądane jest z kolei właśnie zjawisko kawitacji, ponieważ mogłoby zakłócać przewidywalność efektu termicznego.

Można więc powiedzieć, że każda z tych technologii unika dokładnie tego zjawiska, które druga wykorzystuje jako podstawę swojego działania.
Błędne skojarzenia mogą być powodowane również pewnym podobieństwem konstrukcji niektórych urządzeń. Zarówno histotrypsja, jak i HIFU wykorzystują zdolności przenikania ultradźwięków przez ciało i oddziałują czynnie dopiero w pewnej odległości. Stąd właśnie kształty nadajników energii akustycznej mogą być podobne. Ich techniczne cele są jednak różne: w histotrypsji służą one do uformowania strefy kawitacji, a w HIFU do wytworzenia pożądanego natężenia dźwięku.
Obie technologie idą więc innymi drogami po ultradźwiękowej ścieżce.
Warto przy tym podkreślić, że mimo dzielących je różnic, zarówno histotrypsja, jak i HIFU reprezentują klasę oddziaływań na tkanki wewnątrz organizmu bez użycia skalpela. W odróżnieniu od innych technik inwazyjnych lub nawet minimalnie inwazyjnych nie wymagają one mechanicznego dostępu do miejsca interwencji. Energia przenika przez ciało z zewnątrz i działa wyłącznie tam, gdzie została precyzyjnie skupiona ocalając sąsiadujące rejony…
Czy tak będzie wyglądać chirurgia przyszłości?
Artykuł napisany przez eksperta Synektik Wojciecha Selwesiuka, źródło: Linkedin
